Stronę odwiedziło: 65067

Dwór

Czas powstania dworu w Woli Sękowej jest trudny do określenia, dopiero na podstawie wiadomości archiwalnych można zweryfikować jego właścicieli a także czas osiedlenia się i zamieszkania w nim rodziny Wiktorów. Wpisy do Ksiąg Wieczystych Sądu Rejonowego w Sanoku informują nas o tym, jak kolejno zmieniali się posiadacze dworu w Woli Sękowej.

Pierwsza notatka odnosi się do roku 1843, kiedy to Jakub Wiktor (od końca 1845 roku właściciel całości) i Józef Wiktor nabyli posiadłość od Tomasza Wiktora. Ten sam obszar na podstawie kontraktu darowizny z 11.XI.1884 roku przejął Władysław Jan Wiktor, zaś w 1922 roku dwór znalazł się w rękach jego syna - Andrzeja Wiktora.
W pamięci mieszkańców wsi zapisali się ostatni właściciele: Andrzej Brochowicz - Wiktor oraz jego siostra Regina Wiktor - Brandsteatterowa.

Ojciec Andrzeja i Reginy - Władysław Wiktor był dobrym gospodarzem. Skończył bowiem studia agronomiczne, co stanowiło doskonałe przygotowanie rolnicze. Syn Andrzej nie poszedł w ślady ojca i jako doktor prawa zawsze szukał dzierżawcy dla roli. Pierwszym dzierżawcą, o którym jest mowa w archiwach był Czech (niestety jego nazwisko nie jest nam znane), wiadomo jedynie, iż był to rzetelny i fachowy gospodarz. Po nim w latach 1928 - 1935 dwór oddano w dzierżawę Andrzejowi Szczepkowskiemu, którego miejsce zajmował następnie Adolf Kurant, gospodarując poprzez lata okupacji aż do reformy rolnej roku 1944.
Dobra ziemskie rodziny Wiktorów z Woli Sękowej ciągnęły się niegdyś od Nowotańca do granic Odrzechowej, sąsiadując od wschodu z Nadolanami, od strony południowo zachodniej za Roztokami dochodziły do tego także rozległe lasy w górach. Kilkuhektarową przestrzeń, którą zajmował dwór, opływa od zachodu i północy rzeka Pielnica (miejscowa ludność nazywała ją też Piekielnicą). Do dworu prowadziła (tak jak i dziś) główna droga od wsi Nadolany - kiedyś piękna, długa aleja świerkowa. Tuż za mostkiem na Pielnicy stała solidna brama, przeważnie zamknięta i strzeżona, by niepowołani goście nie wchodzili na teren parku. Na lewo, już na wzniesieniu, stała figura Matki Boskiej w niebieskiej sukni, została ona zniszczona w czasie wojny.
Pałac

Okazały, murowany, piętrowy budynek z wieloma pokojami i dużą kuchnią, z pięknie urządzonym wnętrzem. Na parterze znajdowały się rozdzielone holem jadalnia i duży salon, za nimi kuchnia, lamus i dwa pokoje gościnne. Z holu prowadziły schody na piętro, gdzie mieściły się - od frontu salonik, sypialnia, dwa pokoje, a od tyłu kancelaria Andrzeja i trzy pokoje gościnne. Na werandę wychodziło się z dużego salonu. W łazienkach wanny i bieżąca woda. W pokojach piękne piece kaflowe, podłogi zaścielone dywanami a na ścianach stare obrazy przedstawiające sceny bitewne i portrety członków rodziny. Rzeźbione kredensy z marmurowymi blatami, porcelana, szkło, chińskie wazy i srebro, piękne obrusy i serwetki z monogramami dodawały temu miejscu uroku. Władysław Wiktor posiadał "cenny zbiór medali, monet i innych starożytności". Dzieci ze dworu nie chodziły do tutejszej szkoły,
ale nauki pobierały w domu, gdzie znajdowała się duża biblioteka.

Obok pałacu od strony wschodniej znajdowała się oranżeria, ogrzewana i podpiwniczona. Hodowano w niej palmy "Fenix", różne kwiaty i rośliny cieplarniane oraz agawy, które w lecie wynoszono do parku. Był też ogród warzywny, którym z zamiłowania opiekowała się Regina ,posiadała bowiem ogrodnicze wykształcenie.

Za pałacem znajdowała się stara oficyna, stara bo zbudowana z cegły, którą wyrabiano w XIX wieku. Mieszkała tam gosposia, która zajmowała się zaopatrzeniem dla dworu i gotowała dla służby. Obok oficyny stał drewniany czworak dla służby. Na tym terenie znajdowały się również zabudowania gospodarskie, takie jak:
  • duża stajnia na konie i bydło,
  • drewutnia, przeważnie na drzewo na opał,
  • rządcówka zamieszkiwana przez rządcę i dzierżawców,
  • wozownia, budynek na wozy i sprzęt rolniczy; tutaj miały też stać konie wyjazdowe, przechowywane były dwie bryczki, powóz i sanie.
Dalej w kierunku pól rozciągał się sad owocowy, z którego do dzisiaj przetrwało kilkanaście starych drzew (jabłoni, śliw i dwóch orzechów). Był także staw, w którym zanurzano beczki ogórków kiszonych na zimę oraz rozległy park ze starym drzewostanem, w którym wyróżniały się platany, jawory, duża lipa (powalona przez burzę w 1996 roku), buk czerwony, graby, kasztany i topole, wychodziła z niego kasztanowa aleja prowadząca aż do Nowotańca. Bliżej pałacu znajdowały się klomby kwiatowe i zawsze zadbany, skoszony trawnik ,który dodawał elegancji. Rosły też zachowane do dzisiaj dwa krzewy jaśminu.
Dwór w Woli Sękowej wyróżniał się wśród dworów całej okolicy pańskim wyglądem i estetyką urządzenia. Rodzina i sąsiedzi byli jego częstymi bywalcami. Specjalną grupę gości stanowili artyści - śpiewacy, których przyciągał Adam Didur -"bas wszech czasów" i jego córka, Olga Didur - Wiktorowa, żona Andrzeja, również śpiewaczka. Bywali tu Jan Kiepura i Wiktoria Calma. Liczne atrakcje, takie jak: przejażdżki do lasu, palenie ogniska, podwieczorki w parku były zapewnione. Rozbrzmiewała muzyka i śpiew, odbywały się tu prawdziwe koncerty operowe, w najlepszym artystycznym wykonaniu.

Wiktorowie byli gościnni ale nie rozrzutni. Stosunki między dworem a wsią układały się dobrze. W czasie okupacji starali się chronić ludność przed represjami, a po przejściu frontu przyjęli pogorzelców do domu. Mimo tego otrzymali odręczne pismo, podpisane przez gajowego Materniaka (człowieka, któremu w czasie okupacji uratowali życie), aby w ciągu 24 godzin opuścili dwór z bagażem 20 kilogramowym, tym samym zostali usunięci z dworu.
Olga i Andrzej zatrzymali się w Sanoku, a później zamieszkali w Katowicach. Po śmierci żony w 1963 roku Andrzej wyjechał do Wiednia, gdzie gościł u Oskara Schmidta, austriackiego żyda, przedwojennego właściciela "Gumy" w Sanoku (dzisiejszy "Stomil"). Schmidt w czasie okupacji mieszkał we dworze w Woli Sękowej i prowadził tam rozliczne interesy. Andrzej Wiktor zmarł w Wiedniu w 1978 roku.

Regina wyjechała do Włoch, gdzie pracowała w ambasadzie polskiej, tam też poznała Romana Brandsteattera, swego przyszłego męża. Po powrocie do kraju państwo Brandsteatterowie zamieszkali ostatecznie w Poznaniu.

W pierwszą noc po wysiedleniu ludności ukraińskiej z Woli Sękowej 26/ 27 kwietnia 1946 roku pałac został podpalony przez banderowców. Jeszcze przez wiele lat stały jego ściany z wypalonymi oknami. A potem wszystko poszło w ruinę. Po pożarze pałacu przez jakiś czas
zamieszkiwana była jeszcze oficyna, potem i ona zaczęła się walić. Budynki gospodarcze wykorzystywał po trosze SKR, kółka rolnicze i inne. Powoli jednak znikał materiał z budynków folwarcznych, także resztek spalonego pałacu zabierany przez ludzi na własne budowy. Dewastacji uległ również park, z którego czerpano zapasy drewna. Reszta dziczała. We dworze straszyło pustką i zniszczeniem.

Dopiero wiosną 1989 roku pojawiły się oznaki życia, zaczęło się porządkowanie parku. We wrześniu prawnymi właścicielami reszty majątku Wiktorów (na podstawie aktu zakupu od Urzędu Gminy w Bukowsku) zostali państwo Ewa i Kazimierz Wójtowicz.

Wiadomości te pochodzą z materiałów zgromadzonych przez Czesławę Szetelę, znajdujących się we "Dworze" w woli Sękowej.